Kurczaki chcą podbić Mazury

2017-06-21 14:40:00 (ost. akt: 2017-06-21 14:42:03)

Podziel się:

Autor zdjęcia: pixabay.com

Na szlaku podboju jest nie tylko Działdowo i jego okolice, gdzie ma pojawić się 1,7 mln kurczaków. To także Platyny, których mieszkańcy mają mieć za miedzą ponad 1,3 mln sztuk drobiu. W Pańskiej Woli koło Wydmin są plany budowy chlewni na 47 tys. świń rocznie. To 10 km Śniardw.

Zagłębie hodowli drobiu znajduje się w południowo zachodniej części województwa. To okolica, o czym pisaliśmy, Działdowa. Tam — w miejscowościach Kozłowo, Sarnowo i Pielgrzymowo mają powstać kolejne kurniki — na 1,7 mln sztuk drobiu. Ma być ich sto. Wczoraj w bibliotece UWM odbyła się konferencja pod hasłem „Społeczność Warmii i Mazur w obliczu ekspansji ferm wielkoprzemysłowych”. Jedną z organizatorek była Edyta Kostrzewa, właścicielka odrestaurowanego pałacu w Platynach. Jej dom znajduje się w pobliżu obszaru Natura 2000 oraz chronionego krajobrazu doliny górnej Drwęcy. Kurniki mają być zlokalizowana 400 m od Jeziora Czarnego i 450 m od ujęcia wody dla 8 wsi. — Mamy hasło Mazury cud natury, ale będziemy musieli się z nim pożegnać — mówi Alicja Eidtner przewodnicząca Rady Gminy Kozłowo.


Zaproszeni na konferencję naukowcy nie pozostawili złudzeń co do fatalnego oddziaływania wielkoprzemysłowej produkcji zwierzęcej na zdrowie ludzi i stan naturalnego środowiska. To nie tylko brzydkie zapach czy wielkie ciężarówki rozjeżdżające gminne i wiejskie drogi. Prof. Zbigniew Endler, ekolog, mówił o produkcie ubocznym hodowli — azotynach obecnych w powietrzu — które przyczyniają się do wymierania rodzimych gatunków drzew, w tym sosny. — Kurniki są inkubatorem blisko 100 bakterii, w tym bardzo tak niebezpiecznej jak campylobacter — opowiadał. — Skutkiem masowej produkcji zwierzęcej są też mikroorganizmy antybiotykoodporne, które rozprzestrzeniają się wśród ludzi. 


Prof. Lidia Wolska, kierownik Zakładu Toksykologii Środowiska z Uniwersytetu Medycznego w Gdańsku dodała, że Polsce nie prowadzi się badań dotyczących skutków zdrowotnych hodowli przemysłowej. Cytowała więc zagraniczne, z których wynika, że substancje takie jak m.in. amoniak powodują u osób mieszkających w sąsiedztwie wielki ferm podrażnienie błon śluzowych, co prowadzi do obniżenie odporności na infekcje. Spada również funkcjonowania płuc. Ludzie często zapadają często na zapalenie oskrzeli, co z kolei może prowadzić do przewlekłej obturacyjnej choroby płuc. Bardzo szkodliwe są również powstające w kurnikach biologiczne aerozole, w skład których wschodzą m.in. pleśnie i grzyby, powodujące nowotwory, głównie układu oddechowego.

— Światowa Organizacja Zdrowia zleca nowe, inne modele biznesowej hodowli — podsumowała. Zaleca je także Unia Europejska. — Gospodarka ma być cyrkulacyjna, inteligentna, ekoinnowacyjna, energooszczędna i niskoemisyjna — tłumaczyła Danuta Makowska, dyrektorka RDOŚ w Gdańsku. — Taka jest też strategia Ministerstwa Rolnictwa do 2019 roku, która ogranicza rozwój ferm przemysłowych.


Dlaczego zatem, skoro to wszystko wiemy i skoro mieszkańcy ich nie chcą, kurniki powstają prawie jak grzyby po deszczu? — W 2009 roku wniosków o pozwolenie na budowę wpłynęło do nas 8 — mówiła Agata Moździerz, szefowa RDOŚ w Olsztynie. — W 2015 było ich 74, w 2016 roku 63. Są to tylko fermy duże, których produkcja mogłaby mieć wpływ na środowisko. W tym roku takich wniosków dostaliśmy 17. Najwięcej powstaje ferm drobiowych. 


Dyrektor Moździerz podkreśliła, że RDOŚ ocenia tylko oddziaływanie fermy na środowisko, nie wskazuje miejsca jej lokalizacji i go nie ocenia. — Wnioski są przez inwestorów są bardzo dobrze przygotowane i trudno znaleźć w nich błędy — tłumaczyła. — Ale każda inwestycja o przemysłowej hodowli zwierząt wywołuje protesty społeczne. A to znaczy, że takich ferm nie chcemy.

Tę wypowiedź zgromadzona publiczność nagrodziła oklaskami. 
Jednak społeczne protesty nie mają mocy sprawczej. Przed inwestycją może uchronić tylko miejscowy plan zagospodarowania. Jeżeli są w nim zapisy o rekreacyjno-turystycznym przeznaczeniu gruntów, żaden kurnik czy chlewnia nie może tam powstać. Niestety, większość gmin takich planów nie ma. Swój gorączkowo przygotowuje gmina Kozłowo.

— Ale to zajmuje rok — tłumaczy Edyta Kostrzewa. — A inwestorzy mają nad nami przewagę. Znają wszystkie procedury, mają zaplecze prawne i finansowe. Wspiera ich silne lobby i to niezależnie od ugrupowania, będącego w Polsce u władzy. Ale to my, mieszkańcy, ponosimy konsekwencje tych inwestycji. W Platynach mają powstać 22 kurniki. Czy chcemy takiego krajobrazu?!

Ewa Mazgal 


Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Mieszkanka warmińsko-mazurskiego #2280951 | 83.6.*.* 7 lip 2017 16:06

    Dyrektorka Agata Moździerz Iwaniuk powiedziała, to co ludzie chcieli usłyszeć. Przeczytajcie artykuł zamieszczony na http://www.kpcic.gdynia.pl/mm/prezentacj e/Analiza_wariantowa_w_OOS.pdf . Analiza lokalizacyjna jest obowiązkowa.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz