Miała słodki pomysł na biznes

2018-02-26 12:00:00 (ost. akt: 2018-02-26 15:06:37)

Podziel się:

Autor zdjęcia: Zbigniew Woźniak

Na swoim\\\ Do miejsca, w którym jesteśmy dzisiaj prowadziła nas jednak długa i kręta droga — zaczyna swoją historię Małgorzata Dubicka, pomysłodawczyni i twórczyni „Babki i ciacha”, jedynej babeczkarni, z prawdziwego zdarzenia, w regionie.

Spotykamy się w mglisty styczniowy poranek. Za oknem gołoledź, a w pracowni od rana unosi się zapach wypieków i czekolady. Wnętrze jest nietypowe, duża przestronna kuchnia, gdzie klienci mogą swobodnie podglądać ich przy pracy.
— Od samego początku chcieliśmy postawić na nieszablonowe działanie. Ponieważ nie mamy stałych godzin otwarcia i działamy tylko na zamówienie, chcieliśmy, aby klienci mieli możliwość poznać bliżej nasze produkty — w jakich warunkach i z czego powstają. Do miejsca, w którym jesteśmy dzisiaj prowadziła nas jednak długa i kręta droga — zaczyna swoją historię Gosia.
Wszystko zaczęło się jakieś 7 lat temu. — Skończyłam 3 kierunki studiów, studiowałam w Finlandii, mieszkałam w Anglii, ale zawsze wiedziałam, że moim miejscem na ziemi jest Olsztyn. Niestety nie potrafiłam się odnaleźć na tutejszym rynku pracy — wspomina Gosia. Pasję odnalazła w sobie przypadkowo — kiedy na osłodę dnia, po mało satysfakcjonującej pracy na etacie sekretarki, obejrzała reportaż o powstaniu jednej z pierwszych w Polsce mufiniarnii. Zachwycił ją jednak nie pomysł na biznes, a same babeczki. — Nigdy nie miałam okazji czegoś takiego spróbować, zaczęłam się zastanawiać jak to musi obłędnie smakować! — stwierdza.

Od tej pory słodkie babeczki zagościły w ich domu na stałe. Gosia zaczęła zgłębiać tajniki cukiernictwa i wypiekała niezliczone ilości babeczek. Próby i smaki były różne, od czekolady i owoców po buraki. Testerami zostali przyjaciele i rodzina. Po pierwszym profesjonalnym szkoleniu cukierniczym zdecydowała się zrezygnować z pracy i zaryzykować. Razem z mężem wybrali się w podróż po Polsce w poszukiwaniu smaków i inspiracji. Po powrocie rozpisali biznesplan.

— Excel sprowadził nas na ziemię. Okazało się, że nasze plany zdecydowanie przewyższają nasze możliwości. Nie było nas stać na otwarcie muffiniarni, musieliśmy zrezygnować — opowiada Mariusz.
Marzenia nie dawały im jednak spokoju. — Wpadliśmy na pomysł założenia bloga i tym sposobem połączyliśmy dwie nasze pasje — moją do słodkich wypieków i Mariusza do fotografowania. Nazwę „Babka i ciacho” wymyśliła moja przyjaciółka — trafiła idealnie, bo odnosi się zarówno do nas, jak i tego co robimy — opisuje Małgosia.

Z czasem blog stawał się coraz bardziej poczytny i para zaczęła dostawać mnóstwo zapytań o nasze wypieki. Wtedy Gosia zdecydowała się po raz kolejny posłuchać głosu serca (a nawet dwóch serc, bo w jej brzuchu biło już serce małej dziewczynki) i po raz kolejny pożegnała się z etatem. — Widziałam już, że choćby nie wiem co się działo, to po ciąży na pewno już do etatu nie wrócę, że się tam uduszę — wspomina. Sama być może dłużej biłaby się z myślami, czy urlop macierzyński to dobry czas na rozwijanie firmy, ale od czego ma się męża?
— Mariusz jest odważny, dynamiczny i zawsze niesamowicie mnie wspiera. Ja zawsze dużo mówię i sypię pomysłami, a on po prostu wie jak je zrealizować. To on zmotywował mnie do tego kroku — wspomina.

Swoja pracownię cukierniczą otworzyli w sierpniu 2016 roku. Pełni obaw, ale też nadziei, że ich pomysł spodoba się Olsztyniakom. Na otwarcie, do małego lokalu, przyszła ponad setka gości. — To dało nam niesamowitą siłę i wiarę w powodzenie naszego biznesu — podkreślają. Wieść o nich szybko zaczęła się rozchodzić pocztą pantoflową i zamówień zaczęło przybywać. Z czasem Gosia wymyśliła hasło przewodnie „osłodzimy każdą wyjątkową chwilę”, bo towarzyszymy Olsztyniakom w najważniejszych dla nich momentach. — Staramy się, aby nasze słodkości były tak wyjątkowe jak nasi klienci — każdy ma możliwość wybory motywu, czy detali, które ozdobią nasze babeczki i ciacha. Wkładam w to całe serce i zawsze nie mogę się doczekać reakcji — czasem są to łzy wzruszenia, czasem głośny śmiech.

Agnieszka Porowska

Na swoim: naszym cyklu „Na swoim” pokazujemy małe firmy. Te które działają od lat, i te, które dopiero startują. Rozmawialiśmy już z przedsiębiorcami z Olsztyna i Ełku, ale też z Tuszewa koło Lubawy i Idzbarka koło Ostródy.
Jeżeli chcecie, żeby z Wami porozmawiać, napiszcie do mnie na Facebooku.
Igor Hrywna


Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB