Teraz jest czas na godną pracę

2015-08-03 11:09:36 (ost. akt: 2015-08-03 11:53:45)
Janusz Cichoń, sekretarz stanu w Ministerstwie Finansów

Janusz Cichoń, sekretarz stanu w Ministerstwie Finansów

Autor zdjęcia: Beata Szymańska

Podziel się:

Bezrobocie spada, teraz musimy skupić się na warunkach pracy, na godnej pracy. O założeniach programu „Pierwsza Praca” i sytuacji na polskim rynku pracy rozmawiamy z sekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów Januszem Cichoniem.

— Ostatnio słyszymy, że nasz rynek pracy jest szczególnie dotknięty niestabilnością zatrudnienia, a Polacy zarabiają za mało.
— Tak, tyle tylko, że mówimy o wycinku wyjętym z większego obrazka. Tymczasem, na zmiany na rynku pracy musimy patrzeć w dłuższej perspektywie, przynajmniej od czasu wybuchu globalnego kryzysu finansowego. Co stanowiło wtedy największy problem i wyzwanie? W latach 2007-2008 bezrobocie w Polsce zaczęło rosnąć po okresie spadku związanego z wejściem do Unii Europejskiej i emigracją. Sięgnęło 14 proc. A ponownie zaczęło spadać dopiero dwa lata temu i dziś to już tylko nieco ponad 10 proc.

— Ale jaki ma to związek z jakością zatrudnienia?
— Trudno było o stabilność zatrudnienia w czasach, kiedy rosło bezrobocie. Wtedy to samo miejsce pracy było ważniejsze niż jego jakość. Dopiero przy spadającym bezrobociu coraz istotniejsza staje się jakość pracy, czyli przede wszystkim stabilność zatrudnienia i wysokość płac. Skończył się czas, kiedy mogliśmy sobie pozwolić na nadużywanie niektórych umów dla osiągnięcia pewnych celów. Bezrobocie spada, teraz musimy skupić się na warunkach pracy, na godnej pracy.

— Czy to znaczy, że jeżeli sytuacja polskiej gospodarki się pogorszy, to jakość zatrudnienia znów przestanie mieć znaczenie?
— Mamy już wystarczająco elastyczności, teraz musi być ona zrównoważona ochroną. Ostatnio wprowadziliśmy w tym celu trzy rozwiązania. Po pierwsze, od nowego roku wchodzi w życie oskładkowanie umów-zleceń. Drugie rozwiązanie to ograniczenie nadużywania terminowych umów o pracę i wydłużenie okresu wypowiedzenia. Koniec z umowami na czas określony, które trwają wiecznie. Będą one ograniczone do 33 miesięcy, czwarta będzie automatycznie zamieniała się w umowę na czas nieokreślony. Trzecia, niezwykle istotna zmiana to wpisanie tzw. klauzuli społecznej do zamówień publicznych. Chodzi o to, by w przetargach publicznych — a te mają wartość nawet do 13 proc. — oferty wybierano nie tylko ze względu na cenę, lecz również na jakość zatrudnienia osób w danym przedsiębiorstwie. Zmiany te zostały przyjęte na jesieni ubiegłego roku.

— Mówi pan o godności pracy, dlaczego jest to obecnie tak ważne?
— Ktoś, kto nie ma perspektyw zatrudnienia, ma większe bariery w podejmowaniu decyzji, np. o założeniu rodziny. A nawet jeśli ją założy, to rzadziej zdecyduje się na posiadanie wielu dzieci. Dlatego tak ważne jest ucywilizowanie rynku pracy, zapewnienie Polakom godnej pracy. Z drugiej strony, podkreślam że czasy, kiedy ludzie całe życie spędzali w jednym miejscu, na jednym etacie już nie wrócą.

— Dlaczego?
— Tempo przemian w gospodarce jest tak ogromne, że pełne etaty będą prawdopodobnie w zaniku, zastępowane przez inne formy. Z tego powodu nie bardzo podoba mi się hasło „koniec z umowami śmieciowymi”, bo one też spełniają swoją funkcję. Chodzi o to, by ich zawieranie nie stawało się regułą i kpiną z prawa.

— Podkreśla pan, że wzmacnianie bezpieczeństwa na rynku pracy to polityka przemyślana od czasu uporania się z pierwszą falą kryzysu w Polsce. A może przed wyborami rząd po prostu zareagował na niskie poparcie w sondażach?
— Tyle tylko, że o tych zmianach nie zaczęliśmy mówić teraz. Część z nich została wprowadzona w latach 2013-2014 i sukcesywnie wchodzi w życie. Dynamika zdarzeń na scenie politycznej jest znacznie większa niż na rynku pracy.

— W trakcie kampanii prezydenckiej, prezydent Komorowski przedstawił projekt ustawy „Pierwsza praca”, który ma doprowadzić do powstania 100 tysięcy miejsc pracy dla młodych ludzi. Teraz projekt ten chce wprowadzić w życie koalicja PO- PSL.

— Czas na kolejny krok, chyba najważniejszy, który daje młodym ludziom szansę na stabilne zatrudnienie. Program „Pierwsza praca” to projekt najbardziej bogaty, jeśli chodzi o dofinansowanie zatrudnienia. Pracodawca dostanie niemal 30 tys. zł rocznie na nowe miejsce pracy.

— Jakie są jego główne założenia?

— Pracodawca, po podpisaniu umowy ze starostą powiatu, ma dostać refundację kosztów płacy minimalnej, wypłacanej młodemu pracownikowi przez pierwszy rok zatrudnienia. Przez następny rok musi jednak utrzymać stanowisko już na własny koszt. Podkreślić należy, że umowy te będą stanowiły dla młodych ludzi szansę na stałe zatrudnienie, gdyż będą one umowami o etat. Liczymy, że zatrudnione w ten sposób osoby będą po dwóch latach nabywania doświadczenia i odbywania odpowiednich szkoleń, w pełni przystosowane do sprawnego funkcjonowania na rynku pracy.

— W województwie warmińsko–mazurskim młodzi ludzie mają szczególne problemy ze znalezieniem pracy. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja np. w Warszawie. Czy wszystkie powiaty będą zatem dotowane w ten sam sposób?
— Nie, projekt przewiduje zindywidualizowanie wsparcia. Pomoc będzie kierowana do tych powiatów, w których bezrobocie młodych jest wysokie i do tych sektorów, których dofinansowanie zatrudnienia jest szczególnie uzasadnione. Każde województwo będzie miało swój limit środków na zatrudnienie młodych. Kwota wynikać ma m.in. z liczby zarejestrowanych w PUP bezrobotnych do 30 roku życia, stopy i struktury bezrobocia.

— Kto będzie mógł zostać zatrudniony w ramach tych nowo powstałych miejsc pracy?

— Zarówno absolwenci, jak i osoby zatrudnione wcześniej na zasadzie tzw. śmieciówek. Granicę stanowi jedynie wiek, chodzi tu o młodych ludzi, ustawa definiuje ich jako osoby do 30 roku życia.

— Dlaczego ta pomoc będzie akurat skierowana do nich?

— W grupie młodych ludzi obserwuje się nie tylko wyższe bezrobocie, ale i większy odsetek osób, która długotrwale szukają pracy. Interwencja wśród nich wydaje się zatem uzasadniona, dlatego chcemy im pomóc w pierwszej kolejności.

— Do jakiej wysokości pracodawcy będą otrzymywali zwrot kosztów płacy młodego pracownika?
— Z Funduszu Pracy refundowane będą koszty wynagrodzenia w wysokości wynagrodzenia minimalnego i jego skutki.

— Krytycy tego programu mówią, że nie dość, że dofinansowujemy pracodawców, zamiast pracowników, to jeszcze tworzymy tanie miejsca pracy.
— Zalecenie dla pracodawców brzmi: skoro państwo was wspiera, umożliwiając uruchomienie miejsca pracy, dajcie młodemu człowiekowi zarobić więcej. Skoro macie obniżone koszty pracy, to podnieście wynagrodzenie.

— Ale obowiązku nie ma.
— Nie ma, bo jakbyśmy wprowadzili obowiązek zatrudnienia za średnią pensję, to i miejsc pracy byłoby zdecydowanie mniej.

— Skąd akurat liczba 100 tysięcy?

— Pomoc państwa jest zawsze możliwa w pewnych granicach. Te 100 tysięcy ma przede wszystkim wymiar symboliczny. Dzięki malejącemu bezrobociu, w ramach Funduszu Pracy możemy sięgać po nowe formy wspierania zatrudnienia. Widać chęć pracodawców do stworzenia kolejnego miejsca pracy. Ale potrzebują oni zachęty, bo nie mają wystarczającej płynności finansowej. Dlatego wprowadzamy program, który jest korzystny zarówno dla pracowników, jak i pracodawców.

— Kiedy wejdzie on w życie?
— „Pierwsza praca” jest projektem poselskim. Dlatego mam nadzieje, że uda się go wprowadzić szybciej. Ustawa wejdzie w życie 1 stycznia 2016 roku, a umowy będą mogły być zawierane przez cały 2016 rok.

Andrzej Mielnicki

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. michael #2046489 | 81.190.*.* 15 sie 2016 13:03

    po latach tułania się po różnych dziwnych firmach, wrescie mam fajną pracę, która wymaga ode mnie zaangażowania, ale przy tym jest odpowiednio wynagradzana. W stefczyku dodatkowo kazdy ma umowę o pracę a nie śmieciówke..

    ! - + odpowiedz na ten komentarz