Bariery są, ale czy muszą być?

2015-09-28 09:00:00 (ost. akt: 2015-09-24 11:52:21)
Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu.

Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu.

Autor zdjęcia: pixabay.com

Podziel się:

O barierach w rozwoju firm rozmawiamy z przedsiębiorcami z Warmińsko-Mazurskiego Klubu Biznesu. Właściciele firm mówią, co najbardziej dokucza im w rozwijaniu działalności. To kolejny, czwarty, odcinek rozmów.

Odcięcie komunikacyjne regionu — taką barierę podkreśla zarówno Zbigniew Cichy z zarządu Warmińsko-Mazurskiego Klubu Biznesu, jak i Waldemar Klocek, wiceprezes klubu biznesu. — Ogłoszono z wielką pompą, że będą pieniądze na „16”, a tymczasem okazało się, że to kwota tylko na odcinek Borki-Mrągowo. A co z resztą drogi? Przecież ta nitka, która jest kręgosłupem regionu, powinna być dobrej jakości od Grudziądza do Ełku — uważa prezes Cichy. A prezes Klocek dodaje: — Jesteśmy ciągle odcięci komunikacyjnie, bo choć szykuje się obwodnica Olsztyna, kolej leży totalnie. Powstaje lotnisko, ale też nie wiadomo, czy spełni nadzieje przedsiębiorców.

Obaj szefowie firm skarżą się na zbyt długo trwające procedury administracyjne. — W sądzie gospodarczym czeka się rok na rozpoczęcie procesu, a następna rozprawa wyznaczona jest znów za rok. Jaki ma to sens? Przecież idzie się do sądu, gdy jedna ze stron, klient lub firma, są niezadowolone, głównie z powodów finansowych. Rząd musi coś z tym zrobić, bo samo ministerstwo, jak widać, to za mało, by zmienić tę sytuację — mówi prezes Klocek.

Ten sam problem, ale w innym ujęciu obserwuje w naszym regionie Zbigniew Cichy. — Bardzo długo czeka się na wydanie pozwolenia na budowę — podaje przykład ze swojej branży. — Często w ostatniej chwili jesteśmy zawiadamiani, że np. brakuje jakiegoś dokumentu. Zupełnie inaczej byłem traktowany w Toruniu, gdzie pojawiłem się jako inwestor. Urzędnicy pomagali mi, kierowali mnie, czułem się tak, jakbym był w innym świecie. Byłem zszokowany, że można tak szanować przedsiębiorcę.

Także prezes Klocek podkreśla, że urzędnicy w regionie częściej powinni brać pod uwagę rozwój tutejszych firm. — Przygotowując oferty można podzielić zakres prac do wykonania na mniejsze odcinki tak, by rodzime firmy, które nie są gigantami, mogły wystartować w przetargach, wówczas podatki, które zapłacą wykonawcy, zostaną w regionie, a przecież o to nam chodzi — podkreśla.
Jedną z dokuczliwych barier jest szara strefa i nieuczciwa konkurencja. Odnosi się do tego Zbigniew Cichy, który uważa, że przyjście do firmy inspektora pracy, który za biurkiem sprawdza, czy wszyscy pracują legalnie, to nietrafiona metoda. — Na przykład niemieckie prawo jest rygorystyczne. Sam byłem świadkiem, jak na budowę w Niemczech przyjechał zespół ludzi z inspekcji pracy. W tym czasie nikt z pracowników nie mógł opuścić tego miejsca. Inspektorzy sprawdzali legalność zatrudnienia i dokumenty ubezpieczenia. Byłem oburzony, ale doszedłem do wniosku, że to dbanie o obywatela, o budżet państwa, o to, by wszyscy płacili podatki — podkreśla Zbigniew Cichy.

Przedsiębiorcy z klubu biznesu czekają na nowe rozdanie unijnych pieniędzy. Jednak to nie tylko szansa, ale też konieczność przeskoczenia barier, bo... — By korzystać z dotacji, trzeba prawidłowo napisać wniosek, a wcześniej przedrzeć się przez gąszcz przepisów i dokumentów — dodaje prezes Cichy. — Sami sobie stworzyliśmy taki skomplikowany system. We Włoszech droga do pieniędzy jest łatwiejsza. Przedsiębiorcy nie muszą gromadzić tyle kwitów, a urzędnicy pomagają, by wniosek był prawidłowy. U nas armia urzędników chce pokazać, że ma wiedzę, ale często tylko dla siebie. Oni są szkoleni, a tymczasem łapią nas na przecinkach.

Beata Brokowska

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentowanie wyłączone

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB