Podatek, który wiele zmieni

2015-09-29 12:55:30 (ost. akt: 2015-09-29 12:58:48)
Tworzymy aplikacje mobilne
  • Biznes Warmii i Mazur 2016

Podziel się:

Janusz Cichoń, poseł PO z Olsztyna

Janusz Cichoń, poseł PO z Olsztyna

Autor zdjęcia: Beata Szymańska

Janusz Cichoń, sekretarz stanu w Ministerstwie Finansów mówi Gazecie o zmianach, jakie przyniesie wprowadzenie jednolitego podatku. Jego wprowadzenie będzie oznaczało całościowe przebudowanie systemu podatków dochodowych.

— Wokół pomysłu PO dotyczącego jednolitego podatku narosło już sporo kontrowersji.
— Jego wprowadzenie będzie oznaczało całościowe przebudowanie systemu podatków dochodowych. Wysokość opodatkowania będzie zależna od liczby osób w gospodarstwie domowym, czyli opodatkowanie obniża się wraz ze wzrostem liczby dzieci. Na tym rozwiązaniu bardzo korzystają rodziny z 1 lub 2 dzieci — wsparcie nie będzie już tylko adresowane do rodzin wielodzietnych, chociaż one też skorzystają na tym rozwiązaniu.

— Co z progami?
— Proponujemy wprowadzenie podatku, w którym ustalona jest jedynie jego górna i dolna granica — w miejsce obecnych progów pojawi się jeden algorytm, wzór do obliczania należności. Każdy będzie miał swoją stawkę, zależną od wspólnego dochodu w rodzinie oraz liczby dzieci. Można mówić jedynie o dwóch krańcowych stawkach — dolnej w wysokości 10 proc. oraz górnej 39,5 proc. Im niższy dochód, tym stawka podatkowa będzie niższa.

— Czyli podatki zostaną podniesione?
— Wręcz przeciwnie. W obecnym kształcie płacimy 18 proc. samego podatku PIT, do którego trzeba doliczyć liczne dodatkowe daniny, między innymi składki na NFZ i ZUS, zarówno płacone przez pracodawcę, jak i pracownika, przez co praca jest w rzeczywistości zawsze opodatkowana na ponad 30 proc. jej całkowitej wartości. Chociaż te składki są „niewidzialne”, bo pracownicy nie odprowadzają ich sami, więc o nich nie myślą, to przecież muszą je uiszczać. Ich wynagrodzenie netto jest w efekcie mniejsze, a do tego dochodzą również koszty po stronie pracodawcy, który również opłaca część składek. Chcemy wprowadzić jednolity podatek: zastąpi on wszystkie obciążenia podatkowo-składkowe, które znajdują się pomiędzy kosztem utrzymywania pracownika, który widzi pracodawca, a tym co pracownik dostaje jako dochód netto, czyli ile dostaje na rękę.

— Kto, kiedy i na którym etapie płaci jaką stawkę?
— Te dylematy znikną. Pozostanie jednolity podatek, czyli jedna danina, którą państwo samo rozdzieli na część zasilającą przyszłą emeryturę podatnika, część zapewniającą dostęp do służby zdrowia, na odpowiednik dzisiejszego podatku PIT i inne. W przypadku osób o niskich dochodach i posiadających więcej dzieci może się to wiązać z dopłatą państwa — bo pobrany jednolity podatek, dla grupy podatników mających stawkę 10 proc., będzie dużo mniejszy od sumy obciążeń spadających teraz na te osoby.

— Posłużmy się liczbami. Co się zmieni dla rodziny z dwójką dzieci, w której pracuje jeden rodzic zarabiający średnią krajowa?
— Do tej pory, jeżeli pracodawca chciał zatrudnić pracownika i płacić mu miesięczne 4000 tys. zł brutto, to miesięcznie kosztowało go to ok. 4820zł, natomiast pracownik dostawał na rękę ok. 3030 zł. Rzeczywiste opodatkowanie pracy wynosiło zatem 36 proc. Po zmianach każdy płatnik będzie opłacał jeden jedyny podatek, bez skomplikowanego podziału na PIT, ZUS, NFZ i inne składki. W omawianym przypadku — w wysokości 28,5 proc. Będzie on odciągany od wartości 4820 zł, przez co nasz pracownik dostanie miesięcznie na rękę ok. 3450 zł. W efekcie zaoszczędzi na nowym rozwiązaniu ponad 4000 zł. rocznie!

— Czy to prawda, że dojdzie do likwidacji składek ZUS i NFZ?
— Składki na ZUS i NFZ nie zostaną zlikwidowane. Zmieni się jednak ich płatnik: ani pracownik ani pracodawca nie będą musieli odprowadzać tych świadczeń, będzie za to odpowiedzialne państwo. Nowy podatek będzie zastępował trzy istniejące daniny: stawka podatku dochodowego będzie zawierała w sobie od razu składki na NFZ i ZUS. Stawka podatku dochodowego będzie zawierała w sobie od razu składki na NFZ i ZUS. Państwo będzie je następnie przekazywało do tych instytucji.

— Skąd się wziął taki pomysł?
— Chcieliśmy stworzyć przejrzysty system, dzięki któremu zmiany odczują wszystkie polskie rodziny, ale najwięcej skorzystają na nim ci najmniej zamożni oraz ci, którzy mają dzieci. Chcemy by nowy system był prosty, przejrzysty i sprawiedliwy. rozliczenie i utrudnia szacowanie skutków dalszych zmian legislacyjnych.

— Jakie efekty dla gospodarki może przynieść wprowadzenie nowego systemu?
— Po pierwsze, wielu Polaków wróci na legalny rynek pracy, ucieknie od umów śmieciowych i uzyska dostęp do ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych. Znacząco powinni wzrosnąć również zarobki netto Polaków pracujących na etacie, najmocniej tych z najniższym wynagrodzeniem. W końcu, obciążenia pracy dramatycznie spadną, przedsiębiorcy nie będą zmuszeni konkurować dumpingiem socjalnym, zmniejszy się szara strefa.

— W jaki sposób te zmiany wpłyną na pracodawców?
— Będą mieli radykalnie niższe koszty administracyjno-księgowe zatrudniania pracowników, które będą szczególnie odczuwalne dla najmniejszych przedsiębiorców. Ważnym argumentem jest także zmniejszenie kosztów funkcjonowania przedsiębiorstw, co poprawi konkurencyjność naszej gospodarki. Więcej pieniędzy w kieszeni pracownika z tej samej pensji brutto i jednocześnie niższe koszty dla przedsiębiorstw.

— Czy wejście w życie jednolitego podatku będzie równoznaczne w likwidacją wszystkich ulgi?
— Celem jest możliwie największe uproszczenie systemu. Ulgi to komplikacja, ale można je wbudować w zasadniczy mechanizm działania jednolitego podatku. Stąd np. tak duża preferencja dla rodzin, bo dochód do opodatkowania będzie wyliczany na osobę.

— Ile będzie kosztowała realizacja tego projektu?
— Wprowadzenie go w życie będzie kosztowało ok. 10,2 mld zł. Jednak będą to zmiany, które w realny sposób pomogą tym najbardziej potrzebującym, dlatego warto poszukać na to pieniędzy.

— Kiedy możemy się wprowadzenia w życie jednolitego podatku?
— Biorąc pod uwagę zakres zmian, można raczej mówić o 2018 r.

Andrzej Mielnicki

Komentarze (9) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. kóba #1837579 | 83.12.*.* 17 paź 2015 17:20

    Jakoś nic nie wspomniał o obwodnicy Olsztyna, której budowę BLOKUJE OD LAT, bo porzechodziłaby koło jego rancza w tuławkach. Dość tych co to IM SIĘ NALEŻY.....

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. majeko #1827498 | 79.191.*.* 2 paź 2015 19:23

    koncowke wywiadu bym zmienil... '- biorac pod uwage realia i nadchodzacy 25. pazdziernika zaluje, ze nie zrobilismy tego przez 8 lat...'

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Pioter's #1825511 | 83.3.*.* 30 wrz 2015 08:32

    Co to za brednie. 4820 zł brutto koszt dla pracodawcy. Pracownik na rękę 3030,00 zł. Skąd w tym wyliczeniu 36% kosztów podatkowych? Czyżby pan minister nie potrafił wyliczyć wysokości składek i podatków przy podanych wynagrodzeniu brutto? PO w całej krasie? :))))

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Palec Boży #1825440 | 30 wrz 2015 00:01

      Gdy PO będzie za nas rozdzielać składki to jak zwykle zostaniemy okradzeni...

      Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. cde #1825321 | 178.235.*.* 29 wrz 2015 20:48

      Przy płaceniu składek na ZUS i NFZ nie ma na normalnej emerytury( mało kto doczeka, patrz nekrologi, wiek zmarłego) i opieki lekarskiej ( kolejki na rok) a jak państwo zapłaci składkę to oby na Dywity starczyło. Przykład o kimś co zarabia na rękę 3300. Jak dostanę tyle to to jestem w stanie pocałować w d... płacącemu. Licho dało to przeczytać na noc.

      ! - + odpowiedz na ten komentarz

    Pokaż wszystkie komentarze (9)