Politycy zapomnieli o młodych ludziach

2015-10-08 10:08:33 (ost. akt: 2015-10-08 10:14:14)
Tworzymy aplikacje mobilne
  • Biznes Warmii i Mazur 2016

Podziel się:

- Obserwując kampanie wyborcze, widzę, że politycy bez jakiejkolwiek odpowiedzialności składają różne obietnice - mówi Henryk Kamiński, prezes WMKB

- Obserwując kampanie wyborcze, widzę, że politycy bez jakiejkolwiek odpowiedzialności składają różne obietnice - mówi Henryk Kamiński, prezes WMKB

Autor zdjęcia: Beata Szymańska

Co o wyborczych obietnicach składanych przez kandydatów sądzą przedsiębiorcy z Warmińsko-Mazurskiego Klubu Biznesu, mówi prezes klubu Henryk Kamiński.

— Jesteśmy w środku kampanii wyborczej. Czego przedsiębiorcy oczekują od kandydatów do parlamentu?
— Należałoby oczekiwać, że to, co mówią, wprowadzą w życie. Jednak, obserwując kampanię, widzę, że bez jakiejkolwiek odpowiedzialności składają różne obietnice. Gdyby kandydaci chcieli te życzenia wprowadzić w życie, to cofną nas gospodarczo o 20 lat. Są to populistyczne hasła. Ciągle w programach przewijają się słowa: „damy to, pomożemy tamtym”. Tylko nie słyszę odpowiedzi na pytania: skąd wziąć na to pieniądze? Jeśli wzięlibyśmy jako przykład gospodarstwo rodzinne, nikt nie pozwoliłby sobie — poza nielicznymi przypadkami — by żyć ponad stan.

— Która z obietnic wydaje się panu szczególnie nierealna?
— Chociażby cofnięcie się do dawnych limitów wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn. Potrzebuję twardych argumentów: czy Polskę stać na to, kto będzie pracował na emerytury kolejnych pokoleń? Odpowiedzi nie ma. Jeszcze wystarczy pieniędzy na obecnych emerytów, ale ich wnuki będą miały coraz mniej.
Podobnie z rozdawnictwem pieniędzy na dzieci. Obiecuje się po 500 złotych na każde dziecko. Tak, na pewno te pieniądze są potrzebne rodzinom, ale skąd rządzący wezmą te miliony? Po wyborach zrzucą ten ciężar na przedsiębiorców, a my przecież tworzymy nowe miejsca. Ten rozwój zostanie zatrzymany.

— Co w takim razie mają robić wyborcy?
— Mogą się domagać, by kandydaci podali twarde dane: skąd wezmą na to środki. Muszą wierzyć, że Polska przez ostatnich 20 lat bardzo się rozwinęła i osiągnęła wysoki poziom. Pokazuje to akcja „Gazety Olsztyńskiej” „Wybieramy inwestycję 25-lecia”. Ile różnych inwestycji ostatnich lat zostało wskazanych przez czytelników! Ludzie są świadomi zmian. Szkoda byłoby to zaprzepaścić. I najważniejsza sprawa: ważne jest, by jak najwięcej ludzi poszło do wyborów. Jeżeli frekwencja jest na poziomie 30-40 proc., to zwycięska partia zwykle ma mandat od 15 proc. społeczeństwa. To bardzo mało. Tymczasem, która z partii zwróciła się do młodzieży? Teraz trwa dyskusja, czy przyjmować uchodźców z Syrii i Ukrainy, a o młodych ludziach nikt nie pamięta. Prezydent powiedział młodzieży na emigracji: nie wracajcie do kraju. Przecież oni raczej oczekiwali na inne słowa: wracajcie, razem zrobimy coś dobrego dla Polski. Wystarczy popatrzeć na kandydatów różnych partii: średnia wieku wynosi 47 lat, a większość to te same twarze. A przecież nowy rząd będzie budował wizje rozwoju dla następnych pokoleń.

— Ma pan jakiś pomysł, by zachęcić młodych ludzi do głosowania?
— Namawiałbym ich, by skrzyknęli się na portalach społecznościowych i lansowali modę na chodzenie na wybory. Wielu nie zdaje sobie sprawy, jak dużo zależy od ich głosów. Mają okazję poprzez liczny udział w wyborach pokazać wygranej opcji, że bez młodych wykształconych — a taka jest nasza młodzież — nikomu nie uda się kontynuować rozwoju kraju. To ostatni moment na dostrzeżenie młodzieży, bo może się okazać, że podczas następnych wyborów większość znajdzie się na emigracji. Żeby temu zapobiec, powinni licznie pójść na wybory.

Beata Brokowska

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB