Żeby dziecko dostało 500 zł, budżet musi mieć 22 miliardy

2015-11-05 10:30:21 (ost. akt: 2015-11-05 10:48:14)
Tworzymy aplikacje mobilne
  • Biznes Warmii i Mazur 2016
Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu.

Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu.

Autor zdjęcia: Archiwum GO

Podziel się:

Prawo i Sprawiedliwość jako jeden z priorytetów traktuje wprowadzenie w życie projektu zakładającego przyznawanie rodzinom 500 zł miesięcznie na każde dziecko. Janusz Cichoń, wiceminister finansów, odpowiada na pytania dotyczące potencjalnych skutków wejścia tej ustawy w życie.

— Jednym ze ważniejszych projektów Prawa i Sprawiedliwości jest przyznawanie rodzinom 500 złotych miesięcznie na każde dziecko. Jak ocenia pan takie rozwiązanie?
— Od kilku lat powtarzam, że demografia stanowi jedno z naszych największych wyzwań, zajmujemy obecnie 216 miejsce na świecie pod względem rodzących się dzieci. Można przywołać też badania, które wskazują, że Polacy nie mają potomstwa, bo boją się, że nie podołają materialnie wychowaniu młodego pokolenia. Dlatego też przez ostatnie osiem lat tak wiele energii poświęcaliśmy na rozwój polityki prorodzinnej. Bo polskim rodzinom trzeba pomagać i zachęcać do posiadania dzieci. Tyle tylko, że nigdy nie przyszło nam do głowy, żeby obiecywać rozdawnictwo rzędu 500 złotych na dziecko.

— Dlaczego? Przecież taka kwota to dla wielu rodzin olbrzymi zastrzyk gotówki.
— Dodajmy jeszcze, że na szczęście nie chodzi o przyznawanie 500 zł na każde dziecko. PiS proponuje, by rodzice otrzymywali 500 zł na każde drugie i kolejne dziecko, a na pierwsze, jeśli dochód na członka rodziny nie przekracza 800 zł netto. Obniża to koszt wprowadzenie w życie tego rozwiązania. Tyle tylko, że cały czas jest on ogromny, bo mówimy o 22 miliardach złotych w skali roku. Co jednak najważniejsze — przy tak ogromnym wydatku przyrost naturalny może nie ulec poprawie.

— Uważa pan, że to nieodpowiednia zachęta do posiadania dzieci?
— Obawiam się, że ta ustawa może rodzić wiele wypaczeń. Na nasze warunki 500 złotych to duża kwota, która może w niektórych ekstremalnych wypadkach stać się sposobem na życie na koszt podatników. Zwłaszcza że świadczenie ma być wypłacane przez bardzo długi czas. Może też powodować patologiczne zachowania — dziecko, chciane czy niechciane, staje się sposobem na życie. Z drugiej strony, dla osób średnio zamożnych i zamożnych, taka kwota nie będzie stanowiła specjalnej zachęty, specjalnie jej nie odczują w domowym budżecie — będą to zatem pieniądze zmarnowane przez państwo, bowiem nie trafią do osób, które najbardziej ich potrzebują.

— Takie świadczenia są wypłacane w wielu krajach na świecie. W Niemczech wypłaca się 180 euro na dziecko miesięcznie, we Francji 129 euro od drugiego dziecka, w Estonii 45-100 euro, na Węgrzech 40-55 euro, a w Wielkiej Brytanii po 14-20 funtów tygodniowo…
— Tak, ale w wymienionych krajach świadczenia te są odpowiednio wkomponowane w system opieki rodzinnej. Natomiast, reforma PiS ma charakter punktowy. Zamiast zreformować system świadczeń rodzinnych, wprowadza się tylko jedną ulgę. Przecież PiS nie wspomina w swoim projekcie o jakichkolwiek zmianach w obecnym systemie świadczeń rodzinnych. A po wprowadzeniu projektu 500 zł wydaje się to zasadne. Nie ma bowiem powodu utrzymywać trzypoziomowego systemu: pomoc społeczna, świadczenia rodzinne i 500 zł. PiS nie dostrzega również, że nowe świadczenie powinno być wypłacane po ukończeniu przez dziecko pierwszego roku życia. Do tego czasu rodzice mają przecież zapewniony zasiłek macierzyński lub świadczenie nie niższe niż 1 tys. zł.

— Kontrowersje budzi też art. 7 projektu PiS. Mówi on, że „w przypadku, gdy ośrodek pomocy społecznej (…) przekazał organowi właściwemu informację, że uprawniony marnotrawi wypłacane świadczenie lub wydatkuje je niezgodnie z przeznaczeniem, organ właściwy ogranicza lub wstrzymuje wypłatę”.
— Faktycznie, to dosyć daleko posunięty paternalizm. Takie rozwiązanie daje urzędnikom arbitralne narzędzie kontroli rodzin. Ciężko stworzyć kryteria, które definiowałyby określenie „niezgodnie z przeznaczeniem”. Czy urzędnicy mają decydować, czy ktoś kupuje pomarańcze, czy szynkę? Skoro ustawa nie wprowadza kryteriów dochodowych od drugiego dziecka, to czy kupowanie 3-letniemu dziecku smartphone’a będzie już marnotrawstwem czy tylko fanaberią ze strony rodziców?

— Wydaje się, że wejście tego projektu w życie jest jednak przesądzone – politycy PiS podkreślają, że chcą już od marca przyszłego roku wypłacać te świadczenia. Czy można coś zrobić, żeby amortyzować, ryzyko wynikające z tego świadczenia?

— Pewnie można obwarować wypłacanie tego świadczenia pewnymi uwarunkowaniami. Można na przykład wprowadzić rozwiązanie, że świadczenie jest wypłacane tylko tym rodzinom, w której choć jeden z rodziców pracuje. Nie pojawiło się ono jednak w przedwyborczych obietnicach Prawa i Sprawiedliwości i przypuszczam, że posłowie tej partii nie będą już chcieli jej zmieniać. Stali się bowiem zakładnikami swojej wyborczej obietnicy.

— Wspomniał pan o kosztach realizacji tej obietnicy. Ma on wynieść 22 miliardy złotych.
— Źródła finansowania tego projektu stanowią jego kolejny minus. Jakkolwiek oceniać pomysły opodatkowania banków i hipermarketów, to sami eksperci Prawa i Sprawiedliwości szacują, że dochody z tych danin nie przekroczą 7 miliardów złotych rocznie. Moim zdaniem, to i tak bardzo optymistyczny scenariusz. Skąd wziąć pozostałe 15 miliardów? Nie widzę innej możliwości, jak podnoszenie podatków. Przez ostatnie 8 lat staraliśmy się w miarę naszych budżetowych możliwości realizować założenie, że najlepszym modelem polityki rodzinnej jest niewielki fiskalizm. Pomimo gospodarczego kryzysu i spadku wpływów budżetowych nie zabieraliśmy rodzicom zarabianych przez nich pieniędzy, opodatkowując i oskładkowując nadmiernie ich pensje. Nie może być tak, że najpierw nakłada się na rodziny daniny, by następnie łaskawie im pomagać. Jeśli wraz z wejściem w życie projektu 500 zł, miałyby wzrosnąć obciążenia podatkowe, to byłoby to bardzo nietrafne obciążenie. PiS mógłby jeszcze zawiesić funkcjonowanie stabilizującej reguły wydatkowej, ale o konsekwencjach tego posunięcia wolę nawet nie myśleć.

Andrzej Mielnicki

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (9) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. dziecko #1883763 | 91.210.*.* 17 gru 2015 17:23

    j po psl i nowoczesna boli jch glowa denegeraci [piszrup pozondek w w tej polsce bo jak wy nie zrobicie to polskie po sld psl spszedadzo

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Autor #1866342 | 62.224.*.* 25 lis 2015 23:29

    Czy dodatek ten bedzie wplywal na obnizenie aliemntow? Logicznie byloby podzielic te kwote na obojga rodzicow i placacemu alimenty tym samym obnizyc zasadzona kwote o 250zl. Czy sa jakies propozycje?

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. niki #1851415 | 176.97.*.* 6 lis 2015 10:57

    W 2008r wrociłem z emigracji (bo uwierzyłem Tuskowi) i urodziło się nam dwoje dzieci i od tamtej pory żyjemy z 1 pensji bo 1rodzic zostaje w domu z dziećmi (nie mamy babć ani cioć ani dostępnych sąsiadek niestety).Alternatywa to opiekunka dojeżdżająca do naszej wsi do 2 dzieci za 1500 a 2rodzic do pracy za gora 1400 a więc trzeba jeszcze dołożyc.Nikt nas już wiecej nie namówi na dzieci bo zwyczajnie nie wykarmimy nie mówiąc o wykształceniu w tym kraju.Całe szczęście dzieci zdrowe , a ja wkrótce znów pewnie na emigracje po 8 latach pobytu w domu i "dobrobycie" (duża szansa wyjazdu całej rodziny)

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Piotr #1851212 | 109.241.*.* 5 lis 2015 23:04

      i to mówi facet, który poproszony kiedyś o ufundowanie nagrody dla dzieci powiedział, że go nie stać, bo zaczął pracę w ministerstwie i zarabia kilka tysięcy mniej?

      ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. ,lex #1851199 | 164.126.*.* 5 lis 2015 22:38

      pytanie ? jakie i ile znowu papierów i dokumentów dolaczyc ,aby otrzymać , czy znowy sterta zaswiadczen o zaświadczeniu ,ze jest i potrzebne zaświadczenie?? ksero , oryginaly i wydruki bankowe ,ze zyjemy!! czekam na ponowne alimenty drugi miesiąc i musze czekac do końca miesiąca , pisze do gazet i NIKT nie podjal tematu

      Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    Pokaż wszystkie komentarze (9)