Polityka może namieszać, a gospodarka woli spokój

2015-11-26 10:02:38 (ost. akt: 2015-11-26 11:32:13)
Tworzymy aplikacje mobilne
  • Biznes Warmii i Mazur 2016

Podziel się:

Henryk Kamiński, prezes Warmińsko-Mazurskiego Klubu Biznesu

Henryk Kamiński, prezes Warmińsko-Mazurskiego Klubu Biznesu

Autor zdjęcia: Beata Szymańska

Dziś kolejny odcinek z cyklu rozmów z przedsiębiorcami z Warmińsko-Mazurskiego Klubu Biznesu. Henryk Kamiński, prezes Warmińsko-Mazurskiego Klubu Biznesu, mówi o sytuacji na rynku.

— Nadszedł czas realizacji obietnic wyborczych.
— Żeby realizować obietnice wyborcze, trzeba mieć pieniądze: chodzi głównie o najważniejszą zapowiedź PiS przekazania 500 złotych na drugie i kolejne dzieci. Na razie nie znamy konkretów, wiemy tylko to, co usłyszeliśmy w kampanii wyborczej, choć słychać propozycje o ustaleniu progu dochodowego w rodzinie. Wiadomo, że pieniądze mają być uzyskane z VAT. Niejasne jest, czy chodzi o poprawienie ściągalności tego podatku czy podniesienie stawki VAT-u. To drugie rozwiązanie oczywiście odbije się rykoszetem na rynku. Wszystko będzie droższe. Słyszeliśmy też zapowiedzi wprowadzenia podatku bankowego i podatku od supermarketów. Zakładam, że PiS jeszcze raz wszystko przeanalizuje i nie wprowadzi rozwiązań, które zatrzymałyby gospodarkę. Jeśli jednak wprowadzi te rozwiązania w życie, to podstawowe źródło budżetu, czyli CIT, zamiast wzrosnąć, może zmaleć. Oczywiście, jest jeszcze rozwiązanie podniesienia CIT-u. A przecież zarówno PIT, jak i CIT, musi być dobrze wyważony, bo inaczej rośnie liczba osób, które zastanawiają się, jak go obejść. Im dalej od wyborów, tym bardziej będę liczył na rozsądek obecnego rządu, że nie zrobi wadliwych posunięć gospodarczych. Takie zapowiedzi są groźne dla firm.

— Czy gospodarkę może dotknąć stagnacja?
— To najgorsza sytuacja, jaka może się zdarzyć. Najgorsza jest niepewność przyszłości. Jeżeli nie będzie inwestycji, wzrostu gospodarczego, będziemy mieli do czynienia z efektem kuli śnieżnej, który wpłynie destrukcyjnie na rozwój gospodarczy. Firmy lepiej się rozwijają i tworzą nowe miejsca pracy, jeśli wszystko staje się czytelne, jest większa swoboda. Jeżeli przedsiębiorca wie, co zdarzy się w najbliższych czterech, pięciu latach, wie, że może zainwestować i umie ocenić, jaki ma zwrot z kapitału. Można założyć, że następuje skok gospodarczy, ale nie co roku. Trudno o wzrost o kilkanaście procent, a taki byłby potrzebny, by realizować te złożone obietnice. Lepiej wolno, ale rok do roku.

— Jest zagrożenie, że wielkie sieci będą się wycofywać?

— Nie, po prostu podniosą ceny. Podobnie będzie z bankami. Kredyty zostaną jeszcze wyżej oprocentowane w stosunku do tego, co mamy obecnie, a lokaty niżej. Nikt nie ma czarodziejskiej różdżki.

— Pana zdaniem, 500 złotych zachęci ludzi do posiadania dzieci?

— Nie wiem, czy to dobra motywacja. Wzrost demograficzny jest potrzebny, żeby odmłodzić społeczeństwo i żeby było nadal 40 milionów Polaków. Można stworzyć takie instrumenty pomocy, by koszt związany z wychowaniem i rodzeniem dzieci nie był barierą. Na pewno nie powinni dostawać tych pieniędzy wszyscy, bez względu na dochód w rodzinie.

— Przedsiębiorcy podkreślali, że nasz region był odcięty komunikacyjnie, teraz jest szansa m.in. drogom i lotnisku, że to się zmieni.
— Zawsze mówiliśmy, że Warmia i Mazury mają słabą siłę przebicia. Teraz mamy wiceministra infrastruktury z naszego regionu. Jerzy Szmit ma odpowiadać za transport drogowy. Obwodnica Olsztyna jest już wpisana do budżetu i to mnie cieszy. Martwi jednak, że brakuje pieniędzy na realizację wszystkich inwestycji drogowych i może się okazać, że cięcia dotkną właśnie naszą obwodnicę. Mam jednak nadzieję, że w południowej części obwodnicy będzie zjazd w kierunku lotniska w Szymanach. Logika podpowiada, że powinien być ten zjazd.

Beata Brokowska

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB