Swoje sklepy odwiedza towarzysko

2017-09-09 12:10:00 (ost. akt: 2017-09-09 12:12:01)

Podziel się:

Danuta Babilec

Danuta Babilec

Autor zdjęcia: archiwum

LUDZIE///— Sukces jest wtedy, gdy mamy wokół siebie życzliwych, kochających ludzi i kiedy sami tacy jesteśmy — mówi Danuta Babilec, lidzbarczanka, właścicielka trzech sklepów meblowych, która mieszka w jednym z najpiękniejszych domów w Polsce.

Początki, jak w każdym biznesie, nie były łatwe. Wymagały mnóstwo pracy i energii. Biznes - sprzedaż mebli - pani Danuta prowadzi sama od 2001 roku. Przy czym, cały czas dba o rodzinę - ma dwoje, dzisiaj już dorosłych dzieci i mistrzowsko prowadzi dom. To kobieta, którą życie nauczyło, że nie ma rzeczy niemożliwych, ale marzenia nie spełniają się same - losowi trzeba pomagać i to bardzo intensywnie.



— Ma Pani w tej chwili trzy sklepy, dwa w Lidzbarku i jeden w Bartoszycach. Zapewne trzeba im poświęcić sporo czasu.
— Kiedyś tak, teraz już dużo mniej. Mam wspaniałych ludzi, którzy doskonale sobie ze wszystkim radzą. Często odwiedzam swoje sklepy, w zasadzie jestem w nich codziennie, ale głównie towarzysko, bo bardzo lubię swoich pracowników. Chcę z nimi być. Przynoszę coś do kawy (czasami coś upiekę, np. bułeczki z jagodami), siadamy, rozmawiamy. Jesteśmy dla siebie wsparciem. Uważam, że do pracy trzeba przychodzić z przyjemnością, więc staramy się robić jak najlepszą atmosferę. Praca powinna sprawiać satysfakcję, dawać radość, bo inaczej to nie ma sensu. Powinniśmy lubić, to co robimy, tylko wtedy ma to sens.

— Jednak, kiedy dopiero startuje się ze swoim biznesem, to trzeba raczej pracować od rana do wieczora.


— Tak. Wtedy pracowałam bardzo dużo.I to dało mi ogromne doświadczenie, ale przede wszystkim zahartowało i uodporniło. Sprawiło, że lepiej znoszę porażki, bo przecież zdarzają się różne okresy w życiu każdego z nas. Ja nie byłam od nich wolna. Był czas, że otworzyłam sklepy w innych miejscowościach, a później je zamykałam. W pierwszych latach mojej działalności praca pochłaniała mi sporo czasu i energii.
Teraz, kiedy mam już tak doświadczony, wspaniały personel, nie muszę się już tak angażować zawodowo. Mam czas dla siebie, dla najbliższych — dzieci, wnuków, mamy i narzeczonego. Pokochałam gotowanie. Często z narzeczonym gotujemy (ślub już zaplanowany na początek października — przyp. red.), bo lubimy podobną kuchnię, uwielbiamy długie spacery i wspólne wyjazdy, spotkania z przyjaciółmi i zwykłe wypady na kawę. Mamy wreszcie czas, żeby cieszyć się codziennym życiem, tymi drobnymi przyjemnościami, jak wspólne picie kawy na tarasie.



— I tu powoli docieramy do Pani domu. Jest piękny. Zrobił wrażenie nie tylko na mnie. Czasopismo "Murator" pisało o nim dwa razy i umieściło go w swojej publikacji o 20 najpiękniejszych domach w Polsce. Mnie urzekły szklane ściany w salonie. Też o takich marzę. Ma się wrażenie, że ogród wchodzi do domu.

— O to mi chodziło, kiedy go projektowano. Wcześniej mieszkałam w swoim rodzinnym domu na na lidzbarskim osiedlu Zydląg, ale zawsze marzył mi się właśnie taki dom, w którym mogłabym cieszyć się przyrodą. W Polsce mamy wspaniale zmieniające się pory roku. Cudownie jest usiąść przy kominku z kubkiem gorącej herbaty i patrzeć na spadający śnieg. Lubimy też posiedzieć na tarasie, posłuchać ptaków, które są tu z nami cały czas. Czuję się w tym miejscu szczęśliwa. Chciałabym, żeby wszyscy mieli domy, do których wracaliby z radością. Wierzę, że można to osiągnąć. Jestem tego dowodem. Wymaga to pracy, determinacji, energii, poświęcenia ale warto walczyć o swoje marzenia, wspierać się nadzieją i uśmiechać się do życia, ludzi.



— No właśnie, Pani zawsze się uśmiecha. Uśmiech pomaga?

— Bardzo. Jeśli chcemy coś załatwić, łatwiej jest kiedy zabieramy się do tego z uśmiechem, życzliwością, optymizmem. Ludzie chętniej wspierają osoby uśmiechnięte, życzliwe, cierpliwe. Wiem, bo mi się to sprawdziło. Oczywiście i mnie się zdarza stracić cierpliwość, ale staram się bardzo nad tym pracować.



— Co Panią wyprowadza z równowagi, jeśli to nie tajemnica?
— Zdziwi się Pani. Denerwują mnie... telefony, a właściwie zanik kontaktów międzyludzkich. Kiedy widzę jak ludzie spotykają się na imprezie lub w kawiarni i każde z nich siedzi z nosem w smartfonie, to właśnie to wyprowadza mnie to z równowagi. Myślę wtedy sobie: "człowieku ktoś obok ciebie siedzi! Porozmawiaj, zainteresuj się!". Teraz, kiedy firma nie wymaga ode mnie aż takiego poświęcenia czasu i energii, lubię spotykać z ludźmi. Bardzo to sobie cenię, bo wiem, że żyjemy w czasach, które nie sprzyjają integracji, dobrym relacjom międzyludzkim, które są bardzo ważne. 



— Takim spotkaniem jest też wasze coroczne, firmowe święto, na które ze swoją załogą zaprasza pani mieszkańców Lidzbarka Warmińskiego.


— Tak. Raz w roku robimy świąteczny festyn w sklepie i jego okolicy, przy ul. Piłsudskiego, na który zapraszamy wszystkich. Robimy wtedy promocje, ale też loterię z prezentami, które osobiście kupuję. Jest święty Mikołaj, choinka, gramy kolędy, rozdajemy słodycze, drobiazgi. Cieszymy się Bożym Narodzeniem, ale też jest to taki nasz jubileusz - firmowe urodziny. Jestem dumna z tego, że organizujemy je już 12 lat i że mieszkańcy miasta tak chętnie z nami świętują. Wracają co roku.

— Lubi pani spotkania z przyjaciółmi, spacery, wyjazdy, poznawanie nowych miejsc, gotowanie, pieczenie, odpoczynek w swoim, jak już wiem, pięcioletnim domu, co jeszcze pani robi poza obowiązkami zawodowymi?

— Kocham swój dom, kominek, taras, ogród, ale jestem także bardzo aktywna. Lubimy z Waldkiem narty, kiedyś też trochę żeglowałam, a od roku ćwiczę z osobistym trenerem, który daje mi w kość i... bardzo mnie to cieszy. Nie przypuszczałam, że intensywna aktywność fizyczna ma taki wielki wpływ na organizm. To niezwykłe jak się zmienia! Obserwuję te zmiany z ogromną przyjemnością. Poza tym, niedługo ślub i muszę się wbić w wymarzoną suknię. 



— Sukces. każdy z nas marzy o jakimś sukcesie. Czym jest sukces dla pani?
— Myślę, że sukces osiągamy wtedy, gdy mamy wokół siebie życzliwych, troskliwych, kochających ludzi i kiedy sami jesteśmy tacy - kochający, życzliwi, troskliwi. Gdy się wzajemnie szanujemy, rozumiemy. Realizujmy też swoje marzenia. Moje się właśnie spełniają - mam cudowną rodzinę, kocham to co robię, dobrze się czuję w swoim domu, znalazłam wspaniałego partnera. Staram się tego nie stracić. Dbam o zdrowie, dobre relacje i uśmiecham się tak często jak to możliwe. 




rozmawiała Ewa Lubińska


Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB