Sprawdźcie czy burmistrz zna nazwiska twórców startupów

2017-09-27 12:00:00 (ost. akt: 2017-10-15 14:13:30)

Podziel się:

Idee\\\Nadchodzi trzecia fala internetu. Sieć przekształci się z czegoś, z czym wchodzimy w interakcję, w coś, co wchodzi w interakcję ze wszystkim co nas otacza.

David Case to ikona pionierskich czasów internetu. Zakładał, a potem przez lata prezesował, America Online (AOL). W latach 90tych AOL był utożsamiany przez wielu Amerykanów po prostu z Internetem. Teraz Case zajmuje się inwestycjami, między innymi w startupy. Jest też autorem książki "Trzecia fala. Wizja gospodarki przeszłości". Właśnie ją przeczytałem i wcale nie jestem z tego zadowolony, bo zgadzam się w jego głównym przesłaniem. Nie podoba mi się jednak samo przesłanie.

A jest ono proste jak jak widły wbite w gnój: "Nadchodzi trzecia fala internetu, moment, gdy sieć przekształci się z czegoś, z czym wchodzimy w interakcję, w coś, co wchodzi w interakcję ze wszystkim co nas otacza. Oznacza to nadejście internetu wszystkiego, gdzie każda nasza czynność będzie związana z siecią, tak jak dzisiaj wszystko jest podłączone do prądu".

I tak to dokładnie będzie. W efekcie technologia zawładnie nami, a nie my technologią. Szkoda, że tego niebezpieczeństwa Case nie dostrzega. Podobnie jak postępowego bałwaństwa, które króluje w kalifornijskiej Dolinie Krzemowej. W swojej książce twórca AOL zachwyca się np. startupem "Juicero". To naszpikowana elektroniką wyciskarka, do której wrzuca się worki z super zdrowymi owocami i w efekcie otrzymuje pulpę. Tyle, że nie potrzeba do tego wyciskarki za 700 dolarów, bo owoce można tak samo skutecznie ugnieść za pomocą...rąk. Co udowodnili amerykańscy dziennikarze Teraz pomysł, w który zainwestowano 700 mln dolarów bankrutuje.

Case prorokuje, że w tej trzeciej fali internetu zmienią się ci, którzy nadają ton rozwojowi nowoczesnych technologii. W drugiej fali ton nadają "garażowi" 20-latkowie, z reguły programiści. W trzeciej fali tą rolę przejmą według niego 30-latkowie "farmerzy czy robotnicy, kucharze artyści czyli ci, którzy "dostrzegli problem w swojej sferze działalności, po czym wykorzystali umiejętności innych i stworzyli wspaniałe firmy". Znaczy to mniej więcej tyle, że jutro technologie będą powszechnie dostępne. A liczyć się będzie pomysł, jak można je wykorzystać.

I na koniec kamyczek do ogródka naszych samorządowców: - Jeżeli prezydent (burmistrz) waszego miasta nie potrafi wskazać założycieli dziesięciu najbardziej innowacyjnych tart-upów w w waszej społeczności, to znaczy, że nie wykonuje swoich obowiązków - pisze Case w końcówce swojej książki.

Igor Hrywna





Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB