Od torby do biznesowego nieba

2017-11-29 11:10:00 (ost. akt: 2017-11-29 11:13:21)

Podziel się:

Autor zdjęcia: Marcin Tchórz

Na swoim\\\ Z wdzięcznością powtarzam całemu mojemu zespołowi, że zrobiliśmy już bardzo dużo, ale jesteśmy dopiero na początku poważnej przygody — mówi Marcin Radziwon, właściciel największego internetowego sklepu piłkarskiego w Polsce.

Wszystko zaczęło się od marzenia zostania piłkarzem. Chciał iść w ślady ojca Jerzego, który przez wiele lat bronił barw Sokoła Ostróda. Marcin zmienił pozycję na boisku, ponieważ został bramkarzem. Zaczął w Sokole, następnie rzemiosła bramkarskiego uczył się w grupach młodzieżowych Widzewa Łódź. Później była drugoligowa wówczas Warmia Olsztyn. Szybko jednak zdał sobie sprawę, że z tego nie będzie chleba. Zresztą już w czasach łódzkich zaczął sprzedawać pierwsze buty piłkarskie.

Jednak na dobre firma Radzi-Gol swoją działalność rozpoczęła jesienią 2000 roku. — Pokonałem tysiące kilometrów w niebieskim maluchu wypakowanym do pełna butami piłkarskimi — wspomina Marcin Radziwon. — Zaopatrywałem piłkarzy i kluby z Warmii i Mazur. Z czasem małego fiata wymieniłem na opla omegę, do którego znacznie więcej można było zapakować.

Ważnym w działalności ostródzkiej firmy był 2002 rok. Wtedy zrealizowany został pomysł produkcji sprzętu sportowego z logotypem Radzi-Gol. — W tych czasach stroje markowych firm były drogie i jeszcze trudno dostępne — opowiada. — Wymyśliłem, żeby zrobić ubrania sportowe o podobnej jakości, ale w dużo niższych cenach. I to zaskoczyło. Wtedy twarzami naszego sprzętu byli Rafał Szwed, Marcin Szulik, Sylwek Wyłupski, Marek Kwiatkowski czy Tomasz Radziwon, piłkarze Stomilu Olsztyn.

Równolegle do pierwszej kolekcji sprzętu powstała strona internetowa. Już wtedy można na niej było spersonalizować każdą kolekcję strojów czy dresów. W sieci klienci mogli też dopasować kolorystykę i wzór do konkretnego modelu. Ciuchy sportowe dobrze się sprzedawały. Sprzęt kupowała większość klubów z Warmii Mazur, a sieć klientów rozrastała się z każdym rokiem i wyszła daleko poza granice województwa. W 2007 roku nazwa firmy zmieniła się na R-GOL.
Jednak 11 lat po wypuszczeniu pierwszej kolekcji sprzętu własnej marki okazało się, że prawdziwą windą do biznesowego nieba jest strona www i sprzedaż internetowa. — Tak naprawdę 2013 rok był dla naszej firmy przełomowy — wspomina Radziwon. — Całkowicie zmieniła się koncepcja na stronę internetową R-GOL. Dotychczas była ona głównie dedykowana naszym produktom. Wtedy właśnie została zmieniona na multibrandowy sklep piłkarski.

Założeniem było stworzenie największego piłkarskiego sklepu internetowego w Polsce. Wykorzystane do tego zostały najnowocześniejsze technologie. Do tego najszersza oferta produktów stricte piłkarskich, świetna obsługa klienta. To wszystko zostało poparte bardzo dynamicznymi ruchami marketingowymi. I to był strzał w dziesiątkę.

— Jak w sporcie, zależało nam, żeby w sprzedaży internetowej awansować z ligi do ligi. Trafiliśmy do polskiej ekstraklasy i w kilku klasyfikacjach znaleźliśmy się na pierwszym miejscu — mówi założyciel firmy R-GOL. — Za 2015 rok zajęliśmy 1. miejsce w konkursie e-gazele biznesu za najdynamiczniejszą sprzedaż. A za 2015 i 2016 rok zostaliśmy docenieni przez klientów i w rankingu portalu opineo przyznano nam 1. miejsce w kategorii sklepów piłkarskich i sportowych.
Głównym obszarem sprzedaży sprzętu jest Polska. Ale jest coraz więcej transakcji zagranicznych. Jak zauważa właściciel, R-GOL mocno myśli o wejściu do Ligi Mistrzów, czyli szeroko na kraje europejskie. Monitoring internetowych sklepów sportowych w Europie utwierdził szefostwo ostródzkiej firmy, że w tej branży należą do kontynentalnej czołówki. Siłę drużyny z Ostródy docenił Polski Związek Piłki Nożnej, który oddał w jej ręce związkowy sklep internetowy. Teraz jedyny oficjalny sklep kibica reprezentacji Polski jest prowadzony przez ostródzian.

Setki tysięcy odwiedzin internautów w ciągu miesiąca. Dziennie kilkaset wysyłek do klientów. To robi wrażenie. Rok do roku rosnąca sprzedaż. W ślad za tym zwiększające się zatrudnienie. Obecnie w składzie R-GOL „występuje” setka pracowników i współpracowników.

— Staramy się wszystko udoskonalać i mieć satysfakcję z dobrze rozegranego meczu — wyjaśnia Marcin Radziwon. — Cieszymy się z szybkiego rozwoju. Ale to wiąże się z ciągłym zwiększaniem kredytowania w bankach, żeby zachować płynność finansową. Trzeba bowiem wiedzieć, że niemal wszystkie zarobione pieniądze inwestujemy w marketing, rozwój firmy i naszych zaangażowanych pracowników. Jednak dzięki temu jesteśmy numerem jeden w Polsce.

Marcin Tchórz
m.tchorz@gazetaolsztynska.pl

Na swoim:: W naszym cyklu "Na swoim" chcemy prezentować małe firmy, te które działają od lat i te, które dopiero startują. Jeżeli chcecie, żeby was opisać, napiszcie do mnie na Facebooku.

Igor Hrywna



Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. ada #2386293 | 176.221.*.* 29 lis 2017 21:51

    A to fałszywe spostrzeżenie Heheszku, bo akurat w gqzecie od kilku miesięcy w Gazecie Gospodarczej ukazuja sie artykuły tego cyklu i to bez kasy. Sama znam dziewczynę z Pisza, któa zaczęła produkowac pierniki o której równiez był duzy materiał w tym cyklu. Czyżby zazdrość? :-) :-) :-) Rozwin gościu firme, to może i o tobie napisza.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Heheszki #2385913 | 80.53.*.* 29 lis 2017 16:18

      A gdzie dopisek, że materiał sponsorowany? Oczywiście gratuluję sukcesu firmie Pana Radziwona, sam kupuję u Niego rzeczy Ale Pan Marcin z gazetki musi dodać, że materiał opublikowano ze względu na wsparcie na przykład balu sportowca To by była ludzka przyzwoitość, o sukcesie sklepów spożywczych czy skupie butelek jakoś nie ma artykułów

      Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)