Nożownik to wcale nie jest bandyta

2018-04-24 12:30:00 (ost. akt: 2018-04-24 12:35:13)

Podziel się:

Autor zdjęcia: arch. rodzinne

KĘTRZYN\\\ Mieszka w Wopławkach, pracuje w Kruszewcu. Klientów ma na całym świecie. Jest jedynym w Polsce producentem brzytew. Jego noże kupują najwięksi mistrzowie kuchni. Pasja Sebastiana Cichomskiego stała się jego codzienną pracą.

— Jako Cichy Knives zająłeś się produkcją brzytew. Czy to prawda, że jesteś jedyny w Polsce?
— Na świecie jest to wielka nisza. Jeszcze za czasów PRL, kiedy maszynka do golenia była rarytasem, nasi dziadkowie i ojcowie golili się brzytwami. Potem pojawiły się jednorazówki, technologia poszła do przodu i od brzytew się odeszło. Dzisiaj to wraca, bo mężczyźni coraz częściej lubią golić się brzytwami. Produkcja jednak zamiera. To nie jest proste stworzyć taką brzytwę. Wymaga to dużo czasu i energii. Trzeba dobrać odpowiednią stal. Zahartować, wyszlifować, nadać odpowiednią grubość. W przypadku noży jest to kilka milimetrów, w przypadku brzytew są to setne milimetra. To wymaga precyzyjnego ostrzenia. Dobra brzytwa nie jest przekazywana z ojca na syna, lecz z dziadka na wnuka.
Ja golę się modelem Sheffield Collins z 1910 roku. Z tego, co mi wiadomo, ostatnim jej właścicielem był oficer Wojska Polskiego walczący pod Monte Cassino. Widać, że jest dotknięta zębem czasu, ale jest wyostrzona i ja jej używam. Dobra brzytwa będzie służyła latami. Do tego dochodzi przyjemność z samego golenia. Mój syn goli się pierwszą brzytwą, którą zrobiłem. Problem w tym, że nie ma obecnie maszyn do produkcji brzytew. Te, które można zobaczyć w internecie na filmikach, mają po kilkadziesiąt lat. Ta gałąź produkcyjna wymiera i nikt już tego nie robi.

— Rozumiem, że są różne rodzaje brzytew?
— Są brzytwy proste, uśmiechnięte, są tzw. karczki używane kiedyś przez fryzjerów. W dzisiejszych czasach nie mogą już z nich korzystać, bo nie pozwalają na to przepisy sanitarne. Ja ją ostrzę, dotykam palcami, a wiadomo, że w ten sposób przenosi się bakterie. Tu nawet nie chodzi o zacięcie. Przy prawidłowym goleniu ciężko się zaciąć, chyba że ktoś ma na twarzy jakiś wyprysk. Wtedy można go naciąć i istnieje ryzyko infekcji. Każdą brzytwę, przed wysyłką do klienta, odkażam specjalnymi środkami. A uśmiechnięte, to takie, których kształt ostrza jest lekko zaokrąglony. Generalnie wszystko zależy od preferencji golącej się osoby. Brzytwa prosta jest łatwiejsza w ostrzeniu. Różnią się też kształtami czubków, tzw. główek. Są klasyczne, hiszpańskie, francuskie, barberskie, czyli fryzjerskie. Są też ze stabilizatorami, które cienkie ostra utrzymują w odpowiedniej osi.

— Skoro zacząłeś je robić, to chyba znaczy, że masz jakichś klientów?
— Kobiety mają manicure, pedicure, kosmetyczki, masaże, fitness itd. A co ma mężczyzna? Piwo i mecz w telewizorze? Dlatego wielu mężczyzn prowadzących intensywny tryb życia oddaje się przyjemności golenia. Rano wstajesz do pracy, przejedziesz kilka razy maszynką po twarzy i po pięciu minutach lecisz. Z brzytwą to tak nie działa. Przede wszystkim trzeba mieć dobry pędzel. Ja też zamierzam je niedługo produkować. Mam teraz włosie z sierści borsuka, o najwyższej jakości na rynku. Taki pędzel trzeba namoczyć, żeby wchłonął wodę. Sztuczne tego nie wymagają. Nakładanie piany pędzlem rozmasowuje skórę. Następnie golenie brzytwą to nic innego jak naturalny peeling. Trzeba sobie zrobić ciepłą pianę z dobrego mydła. Brzytwę trzeba nawecować na pasie. W czasie golenia robi się kilka przejść w tym samym miejscu po skórze. Potem trzeba nałożyć jakiś balsam. Cała procedura trwa znacznie dłużej, niż machnięcie kilka razy maszynką. Facet zamyka się w łazience, nie myśli o pracy, o żonie czy dzieciach, tylko oddaje się tej przyjemności.

— Skąd u ciebie wzięło się takie zacięcie, żeby robić brzytwy i noże?
— Brat mi kiedyś uświadomił, że od najmłodszych lat biegałem po podwórku ze scyzorykiem. Jedenaście lat temu szukałem jakiegoś nożyka na ryby, grzyby itp. Kolega polecił mi forum internetowe, które zrzesza pasjonatów takich rzeczy. Zajrzałem tam, jednak nie interesowały mnie wtedy jakieś sztampowe rzeczy. Na forum zaczął się rozwijać dział polskich rzemieślników robiących noże. Różnice można porównać do motocykli. Z jednej strony są te normalne, z drugiej bardziej podrasowane customy. Właśnie tam chciałem kupić nóż. Mało wtedy nie zarabiałem, ale jak usłyszałem cenę, to mnie zatkało. Pomyślałem sobie wtedy, że wcale nie jestem gorszy i sam zacząłem robić noże. Zrobiłem kilka sztuk, jednak życiowe perypetie sprawiły, że na jakiś czas to zaniechałem.
Około czterech lat temu do tego wróciłem. Miałem etatową pracę, więc wszystko robiłem po godzinach, w garażu. Musiałem w pewnym momencie założyć firmę, bo miałem coraz więcej zamówień. Znalazłem swoją niszę. Są różne rodzaje noży. Te pospolite, takie buschcraftowe, dla wielbicieli survivalu, czy nieduże tzw. every day carry, które codziennie masz przy sobie. W Polsce jest wielu takich amatorów — rzemieślników, którzy je robią. Ja zacząłem robić noże myśliwskie i kuchenne. Brzytwy zacząłem robić około dwóch, trzech lat temu. Chciałem po prostu podnieść sobie poprzeczkę. Trzy lata zbierałem informacje techniczne, zanim zrobiłem pierwszą. Do tej pory mam na koncie już kilkadziesiąt. Samo wykonanie brzytwy to czas od pięciu dni do dwóch tygodni. Do tego jeszcze trzeba zrobić pudełko, niektórzy życzą sobie pasy. Do noży robię też pochwy, więc klient otrzymuje ode mnie kompleksową usługę. Czas oczekiwania ze względu na proces produkcyjny i kolejkę klientów trwa u mnie nawet trzy miesiące.

— Nie byłeś przerażony tymi wszystkimi formalnościami?
— Przeraża mnie to do dzisiaj. Generalnie nie taki wilk straszny, jak go malują. Zakładając firmę, wystarczy usiąść do komputera i „wypełnić papiery” w CEIDG. Potem pilnować terminów podatków i ZUS. Ja jestem na opodatkowaniu ryczałtowym, czyli na najprostszym rozrachunku. W księgowości pomaga mi moja dziewczyna. Startując z firmą, złożyłem wniosek do LGD Warmiński Zakątek, skąd otrzymałem dofinansowanie. Kupiłem sprzęt i teraz robię to, co kocham.

— Czyli przekułeś swoją pasję w zawód i źródło utrzymania?
— Czy jest taki zawód? Mówi się nożorób albo nożownik. To drugie określenie zostało przez media wypaczone. W telewizji słyszy się, że nożownik to taki bandyta. A według encyklopedii nożownik to ktoś, kto produkuje noże. Ten, kto lata z nożem, to idiota. Ludzie też czasami dziwnie na mnie patrzą, kiedy mówię, co robię. Dla mnie to są dzieła sztuki. Wykonuję zlecenia dla wielu szefów kuchni, również tych znanych z telewizji. Dla nich ważna jest geometria noża. Normalnie w domu używamy innych noży niż kucharze w restauracjach. Oni tam pracują nieraz po kilkanaście godzin i ważny jest każdy gram noża. To są detale, tak jak wzrost człowieka w stosunku do wysokości stołu, ułożenie ręki. Nieodpowiednio dobrany sprzęt może u takiej osoby skutkować po wielu godzinach pracy bólem, a nawet kontuzjami łokcia czy nadgarstka. Dlatego taki nóż jest spersonalizowany pod klienta.

— Jakie masz plany na najbliższą przyszłość?
— Zastanawiam się nad rozwinięciem działalności. Aktualnie sam robię pojedyncze sztuki. Tej pracy jednak jest już za dużo na jedną osobę, ale jeszcze za mało na dwie. Dlatego chcę zrobić krok do przodu i zainwestować w maszyny, które pomogą mi na pewnych etapach pracy. Szczególnie chodzi o produkcję brzytew, które obecnie stanowią 60 proc. moich zleceń. Reszta to noże.

— Jak ja, klient, mogę do ciebie trafić?
— Przez Facebooka. Wystarczy wpisać „polskie brzytwy” i wyskoczy strona Brzytwa. Poza tym jest też strona Cichy Knives od mojego nazwiska. Na forum knives.pl mam swój dział autorski. Bez logowania można zobaczyć wszystkie moje prace. Obecnie 40 proc. mojej produkcji idzie za granicę, do Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Niemiec itd.
Wojciech Caruk
w.caruk@gazetaolsztynska.pl

Na swoim: W naszym cyklu pokazujemy małe firmy. Te, które działają od lat, i te, które dopiero startują. Rozmawialiśmy już z przedsiębiorcami z Olsztyna, Ełku czy Iławy, ale też z Kamionka Wielkiego koło Węgorzewa i Idzbarka koło Ostródy. Jeżeli chcecie, żeby z Wami porozmawiać, napiszcie do mnie na Facebooku.
Igor Hrywna

ramka

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentowanie wyłączone

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB