Przeprowadzka na wieś, czyli 10 lat Polski w UE

2014-10-07 08:09:49 (ost. akt: 2014-10-06 18:41:28)
Tworzymy aplikacje mobilne
  • Biznes Warmii i Mazur 2016

Podziel się:

— Zmieniło się postrzeganie wsi, bo sama wieś uległa wielkiej transformacji — mówi Andrzej Gross, prezes ARiMR

— Zmieniło się postrzeganie wsi, bo sama wieś uległa wielkiej transformacji — mówi Andrzej Gross, prezes ARiMR

Autor zdjęcia: ARiMR

Wywiad z prezesem ARiMR Andrzejem Grossem.

— W telewizji brytyjskiej od kilkunastu lat popularnością cieszy się program opowiadający o ucieczce z miasta na wieś. Jeszcze kilka lat temu w polskich realiach wydawało się to abstrakcją, by nie rzec: brakiem rozsądku, by dobrze sytuowany mieszkaniec miasta porzucał je dla wsi z własnej woli. Od jakiegoś czasu jest inaczej, a ucieczka na wieś nie jest już w Polsce przejawem nieroztropności.
— Istotnie, dawniej wieś kojarzyła się głównie z ciężką pracą, zacofaniem i słabym dostępem mieszkańców do infrastruktury. Taka zmiana miejsca zamieszkania postrzegana była raczej jako degradacja społeczna. Mówiąc w skrócie, mieszkanie na wsi było po prostu niemodne. Ale dziś, w 10 lat po wejściu do Unii Europejskiej, sytuacja uległa diametralnej zmianie. W świetle badań CBOS, przeprowadzonych pod koniec 2013 r., przeprowadzka z miasta na wieś to według 56 proc. ankietowanych oznaka awansu społecznego oraz odniesionego sukcesu. Co ciekawe, takiego zdania są z reguły osoby wykształcone oraz bardziej zamożne. Znacząco też wzrósł prestiż zawodu rolnika, co także pokazują wyniki badań opinii społecznej.

— Co się stało, że w ciągu tych 10 lat obecności w UE tak bardzo zmieniło się postrzeganie wsi?
— Zmieniło się postrzeganie wsi, bo sama wieś uległa wielkiej transformacji. Strumień środków pomocowych UE, który za pośrednictwem Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa rozdystrybuowano na wsi w formie licznych programów pomocowych, został świetnie wykorzystany przez rolników, przedsiębiorców rolno-spożywczych oraz samorządy. Dzięki tym środkom odnotowano wzrost dochodów rolników, obserwujemy także postępujący proces odmładzania struktury wiekowej. Dziś w Polsce mamy aż 13 proc. młodych rolników, to jest takich, którzy nie ukończyli 40 lat, średnia unijna to zaledwie 7,5 proc. Tak jak i dotychczas w nowej, nadchodzącej unijnej perspektywie budżetowej będziemy wspierać młodych rolników. Wzrost dochodowości rolnictwa i przejmowanie gospodarstw przez młodych ludzi to z pewnością dwa istotne czynniki, które przyczyniły się do zburzenia wcześniejszego wizerunku naszej wsi. Ważna jest również poprawa infrastruktury wiejskiej (budowa wodociągów, kanalizacji, oczyszczalni ścieków), ale też inwestycje w wiejskie instytucje kultury. Specjalne programy wsparły także aktywność środowisk lokalnych, pobudzając do działania drzemiący w nich potencjał. Wartym podkreślenia jest także fakt, iż wszystkie te przemiany na wsi odbywają się z poszanowaniem środowiska naturalnego.

— Z Pańskiej wypowiedzi wyłania się budujący wizerunek rolnictwa i wsi. Czy proces tej transformacji przebiegał gładko i bez przeszkód?
— Początki wcale nie były łatwe. Przed przystąpieniem do UE rolnicy byli grupą społeczną nastawioną raczej sceptycznie do akcesji. Unia jawiła się jako instytucja, która, owszem, dopłaca do produkcji i ją wspiera, ale jednocześnie istniały poważne obawy, że uzyskanie pomocy będzie niezwykle trudne. Generalnie panowało przekonanie, że sytuacja rolników może się nawet pogorszyć. Już jednak w pierwszym roku po akcesji uruchomiono wypłatę płatności bezpośrednich, dostępne stały się także inne fundusze Wspólnej Polityki Rolnej, producenci rolni zaczęli odczuwać efekty przedakcesyjnego programu SAPARD, którym nasz kraj objęty był już od 2002 roku. Nastawienie rolników zaczęło się zmieniać, a po trzech latach od wejścia do Unii badanie opinii społecznej pokazało ogromną przemianę postaw na wsi. Rolnicy i mieszkańcy wsi jako główni beneficjenci unijnej pomocy z przeciwników UE zmienili się w jej orędowników. Trzeba też zauważyć, że poza dopłatami bezpośrednimi pozostałe instrumenty pomocowe nie są już tak popularne. Trafiają one jednak do coraz szerszego grona beneficjentów, ale by po nie sięgnąć, trzeba się wykazać pewną przedsiębiorczością i odwagą. Jednak te udane inwestycje współfinansowane ze środków Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich, które liczymy już w dziesiątkach tysięcy, stanowią znakomitą zachętę dla pozostałych rolników.

— Czy to oznacza, że na wsi jest już tak, jak byśmy chcieli? Że osiągnęliśmy stan pożądany?
— Oczywiście, że nie. Proces transformacji ciągle trwa. Przed nami przecież nowa perspektywa budżetowa 2014-2020. Mamy jeszcze sporo do nadrobienia. Chociażby niekorzystna struktura agrarna. Tu zmiany nie postępują tak szybko. Tendencja jest jednak optymistyczna. Obecnie średnia wielkość gospodarstwa rolnego to 10,42 ha, podczas gdy w 2004 r. było to ok. 6,5 ha. Z pewnością mamy także zbyt mało gospodarstw towarowych. Czyli takich, które produkują nie tylko na własne potrzeby. W nowej perspektywie finansowej będą możliwości wsparcia takich niewielkich gospodarstw tak, by ułatwić im możliwość produkcji na rynek. Bardzo cieszy tendencja zrzeszania się producentów rolnych w grupy. Teraz trzeba popracować nad rozwojem więzi pomiędzy produkcją, przetwórstwem i handlem tak, by zapewnić stabilne rynki zbytu dla ich produktów. To zadanie na najbliższy czas. Poza tym producenci rolni, przedsiębiorcy i samorządy nadal mają ciekawe pomysły rozwojowe, ale w kończącej się perspektywie 2007-2013 nie starczyło pieniędzy na realizację wszystkich projektów. Wkrótce pojawią się nowe możliwości w PROW 2014-2020.

— Przez te 10 lat to Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, którą Pan kieruje, pośredniczyła w przekazywaniu środków pomocowych na wieś. Niewątpliwie odnieśliście sukces. Z czego, jako prezes tej instytucji, jest Pan szczególnie dumny?
— Uważam, że zbudowanie sprawnej struktury organizacyjnej i wyposażenie jej w niezbędne procedury umożliwiające sprawną i zgodną z prawem dystrybucję środków pomocowych to podstawa tego sukcesu. Jestem dumny z tysięcy pracowników Agencji, którzy na co dzień obsługują beneficjentów i rozpatrują ich wnioski, cały czas doskonaląc swoje umiejętności i poszerzając wiedzę. Myślę, że sprawne działanie tej instytucji oraz ambicja i kompetencje naszych pracowników przyczyniły się do skali tych zmian. Szczególną satysfakcję odczuwam także, patrząc na tych przedsiębiorczych beneficjentów, którzy zdecydowali się podjąć ryzyko inwestycyjne i skorzystać z oferowanych przez Agencję środków pomocowych. Zrealizowane przez nich inwestycje, współfinansowane ze środków UE, to nie tylko powód do zadowolenia dla nich, ale to także znakomity przykład dla wszystkich rolników czy przedsiębiorców, to dowód, że można, że sukces jest w zasięgu ręki. Proszę sobie przypomnieć, jak wyglądał obraz naszych obszarów wiejskich za granicą jeszcze kilkanaście lat temu. Te obrazki furmanek ciągniętych przez konie są już dziś sentymentalnym wspomnieniem, bo przecież wzrost liczby wszelkiego rodzaju maszyn i budynków, zakupionych i zbudowanych dzięki wsparciu z programów Wspólnej Polityki Rolnej UE, jest imponujący.

— Jak tak dalej pójdzie, to za kilka lat większość mieszkańców miast będzie chciała przeprowadzić się na tę nowoczesną wieś.
— Rzeczywiście, tendencja jest z pewnością wzrostowa, w badaniu CBOS z końca 2013 r. aż 40 proc. mieszkańców miast deklarowało chęć przeprowadzki, ale nie sądzę, że nastąpi jakiś lawinowy wzrost w tym zakresie. Przemiany, które się dokonują na wsi, nie zmienią przecież istoty tego miejsca. Oczywiście dla ludzi ceniących bliskość natury, samodzielność i niezależność zawód rolnika pewnie zawsze będzie zachęcającą perspektywą. Z pewnością natomiast będziemy obserwować coraz więcej pozytywnych efektów symbiozy wsi i miasta. Bo przecież rozwój sektora rolno-spożywczego przekłada się na wzrost koniunktury w gospodarce narodowej i w istocie służy to również konsumentom. Prężnie rozwija się także agroturystyka będąca odpowiedzią na chęć mieszkańców miast popróbowania uroków życia na wsi. Nowe miejsca pracy w rolnictwie, które powstały dzięki programom unijnym, także służą przecież mieszkańcom miast odwiedzającym licznie tereny wiejskie.

Komentarze (3) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. oręż #1501630 | 88.156.*.* 7 paź 2014 11:56

    Co się martwisz,co się smucisz,ze wsi jesteś,na wieś wrócisz!

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. artykuł sponsorowany #1501534 | 77.242.*.* 7 paź 2014 09:41

    Znów ta prounijna propaganda. Nic nie napisano, że przez dotacje wzrosły ceny np. nawozów, maszyn rolniczych, olej napędowy również podrożał po wejściu do unii (w 2004 roku średnio 3,5zł za litr - 2014 5,30zł). Na dopłatach bogacą się przede wszystkim przedsiębiorczy rolnicy z dużym areałem, a także fikcyjni rolnicy posiadający ziemię rolną i ciągnący za nią dopłaty.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. rola$$ #1501482 | 213.238.*.* 7 paź 2014 08:35

    UE zmieniła polską wieś na lepsze - pamiętam jak bieda była w latach 90-tych i na przełomie wieków.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz